{for ENGLISH translation - scroll down}
Czy znasz  książkę ? "Jak? Gdzie? Kiedy?"
To była moja ulubiona książka w podstawówce. W krótkich paragrafach odpowiadała na te trzy podstawowe pytania o świecie. Najbardziej lubiłam pytania Jak? i Gdzie? :)
Wpatrywałam się w kolorowe zdjęcia na błyszczących kartkach. I tam pierwszy raz TO zobaczyłam. Skały, jak złączone ze sobą słupy, coś jakby stopnie, niknęły w pióropuszach morskiej piany.
Pamiętam jak dziś,  gdy powiedziałam do mamy: "Będę tam, będę siedzieć na tych słupach i patrzeć na pryskające fale."

Miejsce to wydawało mi się kompletnie nierealne i egzotyczne. Inne niż cokolwiek co kiedykolwiek widziałam. Fascynowało mnie to, że stworzyła je natura, a nie człowiek. Pamiętam jak byłam tym faktem zdziwiona. Dodatkowo wyglądało jak droga dla jakiegoś olbrzyma, co pobudzało moją dziecięcą wyobraźnię.
Po latach książka gdzieś się zawieruszyła, a ja zapomniałam o lokalizacji... Kogo pytałam o kamienne słupy o przekroju sześciokąta, nie umiał mi odpowiedzieć, więc dałam za wygraną i zapomniałam o danej samej sobie obietnicy...

Wiosną 2006 roku zaczęłam planować kolejny wyjazd. Nie bardzo wiedziałam co w wybranym rejonie należy do listy miejsc nie do ominięcia, czekało mnie sporo pracy domowej ;)
Wpisałam nazwę w wyszukiwarkę, zaczęłam przeglądać strony i nagle zamarłam. Dostałam gęsiej skórki na całym ciele i patrzyłam jak wryta we właśnie wyświetlone na ekranie komputera zdjęcie. A w mojej głowie obudziło się wspomnienie sceny sprzed nastu lat. Serce mocniej mi zabiło, odnalazłam moją mityczną lokalizację i do tego na trasie wyjazdu. Uwierzysz w to ?

Im bliższy był termin wyprawy, tym bardziej komplikowały się sprawy. Zarówno finansowe, terminowe jak i personalne. Ostatecznie na tydzień przed wyjazdem okazało się, że tylko ja jestem zmotywowana na tyle, żeby pomimo przeciwności pojechać.
Ale jak? Sama? Z ogromnym plecakiem? … ponieważ ta wyprawa wieńczyła pewien okres w moim życiu, musiałabym targać ze sobą 25 kilo mojego całego dobytku. Musiałabym wszystko sama zaplanować i sama pojechać, i sama dać sobie radę … z tym moim angielskim pożal się Boże i przy śmiesznie niskim budżecie.
Wtedy zadałam sobie najważniejsze pytanie.
Czy tego chcę? Tak naprawdę? Odpowiedź brzmiała TAK. Jeśli TAK, to wszystko się uda. I udało się.
Wyjazd ten był swoistym rytuałem przejścia. Inicjacją. Odkryłam, że w podróży solo widzi się wyraźniej, że spotyka się więcej przyjaznych osób, że bardziej uczy się siebie. To były czasy przed Facebookiem, Instagramem i Snapchatem. I dość trudne były dla mnie te chwile, gdzie nie mogłam z nikim podzielić się pięknem, które widzę i chwilą, którą przeżywam. Dziś jednak wspominam ten czas jako jedną z najpiękniejszych moich podróży.

17 lipca 2006 roku usiadłam na bazaltowych skałach The Giant's Causeway (grobla olbrzyma), a fale delikatnie rozpryskiwały się o kamienne słupy. Byłam tam...




***

Czy udało Ci się spełnić swoje pierwsze marzenie o dalekiej podróży?
Czy odważyłaś/eś się kiedyś na podróż solo ? 
Czy myślisz, że spełnianie marzeń z dzieciństwa ma znaczenie w naszym dorosłym życiu ?


Podobny obraz

 -  -  -  -  -  -  ENGLISH -  -  -  -  -  -  -

Do you know the book “How? Where? When?”?
It was my favourite book in primary school. Short paragraphs gave answers to these three basic questions about the world. I liked the how? and where? questions most :) I stared at those colourful images on the shiny pages. And it was there where I saw IT. Rocks, like pillars joined together, a bit like steps, vanishing in the plumes of sea waves.

I remember vividly what I said to my mum just then: “I’ll go there, I sit on those pillars and watch the splashing waves”. 
That place seemed totally unreal and exotic. So different from what I had seen before. I found it fascinating that it was all made by nature, not by human. I remember how surprising this fact was for me. Moreover, it looked like a track for some kind of giant, which stimulated my imagination as a child.

Years later the book went walkies and I couldn’t recall its location... Whoever I asked about the rock pillars of hexagonal shape, they couldn’t tell me, so I chucked up the sponge and forgot the promise I made to myself.

In spring 2006 I started planning my next trip. I didn’t know what the not-to-miss places were in the area of my choice, I had a lot of homework ahead of me ;)

I typed the name in the browser, I started looking through the pages and suddenly I froze. Goose bumps spread all over my body and I couldn’t get my eyes off the picture that had just appeared on the computer screen in front of me. And in my head the memory of the event from over dozen years ago woke up. My heart was pounding, I found my mythical location and it was just there on my route. Can you believe it?

The closer the day of my departure came, the more complicated things became. The things related to finances, dates and the personal ones. Eventually, a week before leaving, it turned out that I am the only one who has enough motivation to - against all odds - go for that trip.

But how? On my own? With a huge backpack? ...as this journey was going to bring a closure to a period in my life, I would have had to carry 25 kilograms of my life possessions with me. I would have had to plan everything myself and travel on my own, and muddle through it all by myself… with my so-called English and with ridiculously low budget.
Then I asked myself the most important question.

Do I really want this? But seriously? The answer was YES. And if it’s a YES, then everything will be fine. And it was.

This journey was a kind of ceremony of transition. An initiation. I discovered that travelling solo you get a clearer vision, you meet more friendly people, that you get to know yourself better. It was the time before Facebook, Instagram and Snapchat. And it was really hard for me at times, when I was not able to share the beauty I was seeing and the moments I was living with anyone. Today I remember this time as one of my most beautiful journeys.

On the 17th of July 2006 I sat on the basaltic rocks of The Giant’s Causeway while the waves were gently splashing against the rock pillars. I was there...



11 komentarze
  1. tak, bardzo ważne - postanowic, zaplanować, zrealizować. Nie wszystko się da, czasem trzeba odłożyć na później, czasem się czeka latami, ale warto chociaż probować. A jeśli nie próbować to świadomie wybrać - czy chcę czy nie chcę, bo wtedy to nie jest odczuwalne jako porażka. Keep going! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :)
      Dla mnie wiele lat później kluczowym momentem było zrozumienie .. że nie ważne jest to co muszę czy co powinnam. Tylko to co chcę .. nawet jeśli chcę musieć to już jest inny układ ze mną samą :)
      Zawsze mamy wybór, tylko nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że wybieramy, po prostu też nie chcąc widzieć innych opcji.
      Pozdrawiam serdecznie i dziękuję Hayyah za komentarz

      Usuń
  2. WOW, niesamowite miejsce! Podziwiam Cię za upór w dążeniu do marzeń. Nieważne kiedy, ważne że w ogóle. Wspaniała to musiała być wyprawa, śladami dziecięcych pragnień. Trzymam kciuki za spełnianie kolejnych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejsce jest totalne !
      Kasiu rzecz chyba w tym, że to marzenie spełniło się jakby "samo" :) Tamten piękny moment był wypadkową wcześniej podjętych decyzji zgodnych z moim sercem... nie za bardzo z rozumem hahahah. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu jak życie napisało mi tą wyprawę. Pełna była pięknych zbiegów okoliczności i nie mogę się doczekać, aż opowiem Wam o niej więcej.
      Dziękuję :) a ja trzymam również za Twoje.
      cmok

      Usuń
    2. samospełniająca się przepowiednia, życie samo Cię prowadzi tam gdzie chcesz . Pięknie.

      Usuń
    3. To tym bardziej cudnie, że za głosem serca poszłaś i Ty, i wydarzenia! Niesamowita sprawa, warto żyć dla takich chwil!

      Usuń
  3. Piękna historia i przecudne zdjęcia :-) Spełniaj się Madzia - cała na przód ku nowej przygodzie - ooo tak!!! Pozdrawiam Iza Nowacka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O! Jak pięknie to marzenie opisałaś. Czuje się z tego tekstu pozytywną energię i zabiera z sobą moc do działania :) !

    OdpowiedzUsuń
  5. Very nice inspirational post how to follow your dreams. I have a long list of places to go once....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katerina!! Thank you so much for your visit. I am glad you like it. I am very strong beliver in that: whatever is meant to be it will find its way to happened :)
      All the bests to you my friend :)

      Usuń